Warsztaty Literackie | GUTW

Wieczór literacki grupy "Warsztaty literackie" (9.05.2016)

czwartek, 19 maja 2016 roku, 9:05

W poniedziałek, 9 maja 2016 r. odbył się wieczorek literacki podsumowujący dziesięcioletnią działalność warsztatów literackich. Było to jednocześnie ostatnie spotkanie członków grupy  warsztatów literackich prowadzonych przez dr Jolantę Szulkowską podsumowujące twórczość grup.  Program wieczoru obejmował m.in: prezentację multimedialną przygotowaną i zaprezentowaną przez prowadzącą warsztaty dr Jolantę Szulkowską. Swoją twórczość zaprezentowali członkowie grupy. Wieczór umilił oprawa muzyczna przygotowana przez panią Mirosławę Kieniewicz. Uczestnicy wieczoru mogli też obejrzeć wystawę prezentującą dorobek grupy.

plakat

Wieczór literacki

zdjęciezdjęciezdjęciezdjęciezdjęciezdjęciezdjęciezdjęciezdjęciezdjęciezdjęciezdjęcieZdjęciezdjęcieplakat123456

Z życia Warsztatów Literackich

czwartek, 26 listopada 2015 roku, 11:07

Warsztaty Literackie "Pisząca Wspólnota", pod kierunkiem dr Jolanty Szulkowskiej stała się jakby swoistą "rodziną" ludzi, których łączy pasja pisania.

Zajęcia na warsztatach pomagają doskonalić utwory każdego z uczestników, a także poszerzają horyzonty w zakresie ogólnej wiedzy o literaturze, teorii literatury i poetyki. Poruszane są też wybrane kwestie z zakresu filozofii, psychologii, wiedzy o kulturach, współczesnym świecie i człowieku.

W ciągu lat nieprzerwanej, systematycznej pracy, uczestnikom warsztatów udało się stworzyć coś w rodzaju "piszącej wspólnoty" co jest zgodne z koncepcją dydaktyczną Prowadzącej. Ciekawym zjawiskiem jest to, że w skład grupy wchodzą zarówno wytrawni poeci, mający już pewien dorobek w postaci wydanych tomików, jak osoby, które za pióro chwyciły niedawno, często pod wpływem zajęć. Podczas zajęć prezentowane są wiersze, wspomnienia, opowiadania i eseje, będące efektem pracy uczestników.  Kilka koleżanek i kolegów, miała swoje wieczory autorskie, na których zaprezentowali swój literacki dorobek, szerszemu gronu odbiorców. Gabrysia Szubstarska, poetka i nasza koleżanka, była inicjatorką, tych spotkań oraz osobą wprowadzającą.

Dużym osiągnięciem Prowadzącej i całego zespołu było wydanie Zeszytów Twórczych UTW "W Przestrzeni" będącej antologią tekstów z Warsztatów Literackich i w tym owocem ich dwuletniej działalności.

GUTW

MAJ HASAGER - GRUDNIE instalacja wideo

piątek, 20 listopada 2015 roku, 12:43

MAJ HASAGER - GRUDNIE
instalacja wideo
29.09 - 31.10.2012

Projekt, powstały we współpracy z grupą kobiet, uczestniczek warsztatów literackich Uniwersytetu III Wieku, skupia się na historiach dotyczących dwóch gdańskich grudni - roku 1970 oraz 1981. Obydwa znane są doskonale z tysięcy oficjalnych zdjęć. Artystka pragnie przypomnieć historie zapomniane, historie z życia codziennego, czasami zabawne, czasami dramatyczne, opowiadane z często pomijanej kobiecej perspektywy.

Podejście Hasager bliskie jest metodzie dokumentalisty; artystka pracuje głównie z tekstem, dźwiękiem, wideo, fotografią. Analiza badawcza materiału to oś i narzędzie jej pracy, poszukiwania rozwijają się zazwyczaj na kilku poziomach - teoretycznym i empirycznym. Hasager pyta o sposoby dojścia do prawdy i możliwości kształtowania publicznego dyskursu, biorąc często za punkt wyjścia wywiady oraz archiwa, stawiając na równi materiał "oficjalny" i prywatne opowieści. Zebrany materiał zostaje przetworzony w procesie "artystycznej obróbki", a na jego bazie zbudowana zostaje narracja stawiająca pytania o ludzi, bohaterów prac. W ten sposób artystka przesuwa akcenty, tworzy alternatywną wersję historii, odbiegającą od opowieści bohaterów, skupiającą się na wspomnieniach zwyczajnych ludzi. W ten sposób stara się dopełnić obraz "tamtych czasów" uzupełniając je o aspekt dnia codziennego.

Projekt zrealizowany dzięki pomocy Duńskiego Instytutu Kultury w Warszawie i wsparciu Duńskiej Rady Kultury Komitetu Sztuk Wizualnych.

Poezja i proza Marii Kraus

piątek, 20 listopada 2015 roku, 12:39

Maria Kraus jest słuchaczką UTW od roku akademickiego 2007/2008.

22 kwietnia 2008 roku w Cafe del Arte w sopockim Krzywym Domku miała wieczór autorski zatytułowany "CZAS NA BLIŹNIEGO". Spotkanie było podzielone na cztery części, które wzięły tytuł od jej charakterystycznych wierszy: I - "A było tak"; II - "Czas na bliźniego"; III - "Pytania"; IV - "W jedności z ciszą". Autorka wędrowała przez zakamarki ludzkiego wnętrza, przez zachwyty, rozczarowania, zadziwienia, aż po nadzieję.

W listopadzie tego samego roku, wraz grupą uczestników warsztatów literackich UTW, prezentowała swoją twórczość podczas ZADUSZEK POETYCKICH organizowanych również w Cafe del Arte.

Maria Kraus: Urodzona w Gdańsku i Gdańskiem ciągle zafascynowana.
Z wykształcenia jest ekonomistą. Twórczością literacką zajmuje się od 1991r. Pisze poezję i prozę. Swoje utwory publikowała w czasopismach literackich między innymi w warszawskich miesięcznikach: "Własnym Głosem" i "Królowa Apostołów", w bydgoskim kwartalniku "Metafora", w wiśnickim miesięczniku "Wiadomości Wiśnickie", a także w almanachach: "W cieniu Neptuna" i "Srebrnym Piórem" oraz w antologii "Do Ciebie Ojcze".
Jej poezja była prezentowana w audycjach radiowych: "Poeci stąd", "Poezje, które lubisz" i "Nastroje" oraz w programach telewizyjnych.
Miała szereg spotkań literackich z miłośnikami poezji, między innymi w Bibliotece Publicznej w Gdańsku oraz w jej filii na gdańskiej Zaspie, w Muzeum Poczty Polskiej, a ostatnio w Cafe del Arte w sopockim Krzywym Domku.
Wydała książkę poetycką "Gdańskie spotkanie w czasie" oraz książkę "Centromor 50 lat". Do druku jest przygotowany dziennik z podróży do Ziemi Świętej zatytułowany "Do źródeł".
W swoich utworach zaprasza do lirycznych wędrówek po różnych obszarach przeżyć i doświadczeń. Zajmuje się penetracją ludzkiej duszy, podejmuje tematykę psychologiczną, stara się zrozumieć człowieka. Pewne ludzkie zachowania traktuje z lekkim przymrużeniem oka. Kiedy indziej dotyka problemów społecznych i problemów wiary. Częstymi tematami jej wierszy są refleksje na temat przemijania oraz wspomnienia ludzi i miejsc.

 

  • Zatrzymaj się

Pozwól chwili się wydarzyć,
zdarzeniom wejść w splot,
przemyśleć myślom,
prześnić snom.

Pozwól sobie
spotkać siebie,
wyjrzeć poza rzeczy świat,
odkryć ciszę ciszy.

Ktoś w niej mówi
słyszysz?

 

  • W gdańskim baśniokręgu

Ilekroć mijam Wyżynną Bramę
I Złotą wchodzę na Królewski Trakt
Odczuwam tajemnicy aurę

Trwa czas
W
Historii herbów medalionów
Portalach co wiodą przez wieki
Mieszczan świetności w zwieńczeniach fasad
Przedprożach przed progiem legendy

Bywa
Siedzę przed Dworem Artusa
U stóp Neptuna gołębi tłok
Słucham
A opowieści miasta płyną
O nowe losy poszerzając krąg

 

Z tomiku wierszy "Gdańskie spotkanie w czasie"

 

  • Gdańskie spotkanie w czasie

    kroki
    dźwięczące
    o kamienne płyty
    chwytane
    uchem starych kamieniczek
    wiedzione
    od bramy do bramy
    po królewskiej drodze
    kroki

    kroki
    brzmiące echem
    na Westerplatte
    dudniące w marszu
    pod pomnik króla Jana
    i
    do poległych stoczniowców
    kroki

    kroki
    słyszane
    w murach kościołów
    i
    nad Motławą
    przemierzające
    most teraźniejszości
    rzucony w czas
    kroki - dzisiaj twoje

    ratuszowy zegar wybija godziny

     

    Z tomiku wierszy "Gdańskie spotkanie w czasie"

 

  • Milenijny Spadkobierca
    (Stoczniowcom protestującym przeciwko likwidacji Stoczni Gdańskiej)

    Mariacki uderzył dzwon
    na rozpoczęcie obchodów.
    Zawirowało gdańskich tysiąc lat,
    z muzeów, świątyń, prosto z historii
    ruszyła parada pokoleń.

    Droga znaczona śladami czasów,
    do wspomnień ciąży myśl
    i idzie echo
    od Westerplatte, od Poczty Polskiej,
    tam, gdzie przemieni się w pieśń.

    ***

    Robi się tłoczno na Królewskim Trakcie,
    początku, ni końca nie widać,
    lecz powiadają, że
    święty Wojciech do łodzi wszedł
    i w górę Motławy popłynął.

    Władcy zmierzają ku Zielonej Bramie,
    kupcy do Dworu Artusa,
    rajcy i radni do ratusza,
    towarzysze jednoczą się tu i tam,
    a kurant rotę gra...

    Nowiny niesie morski wiatr.

    ***

    Na ostatku korowodu tysiąclecia,
    gdzieś, hen! za stoczniową bramą,
    niezależny, lat minionych spadkobierca,
    zamiast świętować grodu swego gody,
    to bieży po rozum, to znów łamie głowę
    zadając pytanie:
    "jakże się plajty niechybnej ustrzeże,
    gdy mu od spadku podatek wymierzą?"

04/1997

 

  • miejsca których nie ma

    są miejsca które ranią
    gdzie
    nowoczesność
    dawne podeptała kształty
    i jeszcze ciepłe zaklęła w betonie
    gdzie
    zaorano przeszłość
    legendę przerwano w pół słowa
    i duch nie znalazł tu mieszkania
    i tajemnica nie ma gdzie się podziać

    są miejsca
    gdzie
    miejsca zabrakło na
    dom z fortepianem
    ogród zielony
    nuty przeszłości porozrzucano
    odcięto powrót wczorajszej melodii

    a jednak
    w tych miejscach
    spotykamy się dawni
    aby na przekór
    biegowi wydarzeń
    raz jeszcze
    tamten
    przetańczyć taniec
    i tamtą
    odczarować pieśń

 

  • Odkrycie

    spotkali się po latach wielu
    niegdyś bliscy dziś nie całkiem znani
    rozpoznawalni choć nie rozpoznani
    wyciągają ręce
    i serce na dłoni
    w blasku świec czytają siebie nawzajem
    z kontekstu wyrwani

    ***

    lecz gdy stygną krople wosku
    gaśnie tajemnicy aura
    przecierają oczy
    pod nogami maski i różowe okulary
    świt odkrywa kartę nową
    pełnym tekstem zapisaną
    a wczoraj się wydawało...

 

  • Urywki z dziennika "Do Źródeł"

    Cairo, 14 października, środa.
    Wczesne śniadanie, ładowanie bagaży do autokaru - i w drogę do izraelskiej granicy, skąd dalej do Jerozolimy. Zostawiamy jaśniejące wschodem słońca budowle, pomniki, a także przedmieścia pełne ruder, barłogów i gruzu - świadectwa ostatniego trzęsienia ziemi. Podróż rozpoczyna się modlitwą. Ksiądz przewodnik intonuje Kiedy ranne wstają zorze...
    Od obrzeży Kairu jedziemy pod eskortą wojska zapewniającego nam bezpieczeństwo. Krajobraz przechodzi w pustynny. Brudno-beżowe piaski wysypują się spod spopielałych, karłowatych krzewów, wypalonych traw, wielbłądziego ziela. Opodal żółtych kopców nieruchomo stoją stada dzikich wielbłądów. Upodobnione kolorem do tła z oddali nie są wyraźnie widoczne. Czasami wzrok pada na wielbłąda samotnika kontemplującego pośrodku pustyni. Od beduińskich obozów, gdzie wokół namiotów i szałasów krzątają się ludzie, pasą owce i czarne kozy dochodzi dźwięk metalowych wiader i naczyń. Niekiedy z oazowej zieleni wyłaniają się osady białych, parterowych domków bez dachów. W każdej z nich główne miejsce zajmuje biały meczet z cienkim jak ołówek białym minaretem. Od strony szosy w głąb miasteczka droga prowadzi pod łukiem białej bramy. Podobne obrazki powtarzają się co kilkadziesiąt kilometrów, aż do Kanału Sueskiego.
    Oczekując promu, wpatrujemy się w niezwykłą zieloność wody, a tymczasem obok nas rozkwita drobny handel: papirusy, skórzane portfeliki, biżuteria etc.

    ***

    Po drugiej stronie Kanału oazy pojawiają się częściej. Mijamy najpiękniejszą z miejscowości wczasowych - stylową El Arisz, gdzie zażywają wypoczynku możni Egipcjanie. Długi czas jedziemy wzdłuż Morza Śródziemnego drogą Via Maris, biegnącą tędy od tysiąca lat.

    ***

    Granica.
    Dokumenty, formularze, kartoteki. Po stronie izraelskiej pytania: Czy współpracujesz z kontrwywiadem?. Przewozisz broń ?, itp. Znowu czekamy na wojskową eskortę, tym razem izraelską, która przeprowadzi nas przez Strefę Gazy.
    Wreszcie ruszamy. Wjeżdżamy w zupełnie inny świat. Zieleń tu bardziej zielona, drzewa, krzewy, żywopłoty, klomby, kaktusy, barwne kwiaty. Do każdej roślinki doprowadzony jest przewód nawadniający. A więc to tak człowiek ujarzmia pustynię, czyni ziemię poddaną sobie.

    ***

    Słońce znika nagle. We mgle równymi rzędami stoją palmy. Na pewnym odcinku droga lekko się obniża. Widać wielbłądy biegnące równolegle do szosy. Długie szyje wykręcone w kierunku autokaru. Video kamery idą w ruch. Robi się ciemno, bardzo ciemno. Mijają godziny...
    Ksiądz Wojciech czystym głosem bierze tony kanonów. W autokarze rozbrzmiewa: Ubi caritas, Jubilate Deo, etc. Wspólny śpiew ożywia zmęczonych pielgrzymów. Nagle w górze iskry świateł - tysięczne. Wpadamy w zachwyt nad pięknem miasta malowniczo położonego na wzgórzach lśniących mnóstwem świetlnych punkcików. Wjeżdżamy w starodawne, wielkie mury. Na ulicach stoją w grupach, rozprawiając albo gdzieś podążają pobożni chasydzi. Czarne kapelusze lub lisiury, białe koszule, na szyjach tałesy, w rękach księgi. Trwa święto "Namiotów", inaczej "Kuczek", obchodzone na pamiątkę wędrówki Żydów z Egiptu przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Podczas tych świątecznych dni pobożni Żydzi spożywają posiłki tylko pod dachem, w szałasach lub pod namiotami na pustyni, albo w parkach, czy nawet na balkonach, które osłaniają palmowymi liśćmi i oświetlają kolorowymi lampionami.
    Pogodny wieczór, ciepła atmosfera, radość, nadzieja ...
    Witaj Jerozolimo!